środa, 7 marca 2012

5. kurki.

dzisiaj sen w skali mikro, ale warty opisania, gdyż opowiedziałam go kilku osobom i padały ze śmiechu.

śniło mi się...
wyszłam na zakupy z moim boskim koszyczkiem. w okolicy Placu Kolejowego nastąpił wysyp kurek, gdyż oferowała je nawet piekarnia. jako żem łasa na grzybki, wybrałam się do Antonia. w koszykach przed budką było mnóstwo obiektów zainteresowania w atrakcyjnej cenie - 1zł/kg. już sobie wyobrażałam zupy i sosy z udziałem kurek. zapytałam Antonia czy jest jakieś ograniczenie wagowe.
- ale jakie kurki? - odpowiedział zdziwiony.
- no te.
- to atrapy, ale jeśli chcesz mogę ci sprzedać jajka. to też kurki, ale spakowane w WinRarze.
i obudził mnie budzik o 5:25. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz